Cudowne specyfiki? Nie daj się oszukać!

Coraz częściej na stronach internetowych, czy też w prasie można przeczytać o cudownych specyfikach na różne przypadłości. Zalecamy jednak wyjątkową ostrożność przy zakupie takich środków, bowiem często bywa tak, że wcale nam nie pomogą, a jedynie odchudzimy swój portfel. Nie dajmy się nabrać!

cudowne-specyfiki-nie-daj-sie-oszukac-4003.jpg

Rewolucyjny środek na liszaje i egzemy, czy też świetny preparat na żylaki - wszystko do kupienia dziś w wyjątkowej cenie. Brzmi znajomo? Na informacje łudząco przypominające artykuły prasowe można się natknąć w prasie codziennej, czy też kolorowych tygodnikach. Zwykle o cudownych walorach uzdrawiających danego specyfiku przekonuje specjalista. Okazuje się, że często taka osoba w ogóle nie istnieje! Zatem jeśli o właściwościach specyfiku opowiada ktoś wymyślony, to jak zatem można określić sam specyfik?

Doskonale cały mechanizm działania przedstawia jeden z artykułów zamieszczonych na blogu Manuał Zielarski prowadzonym przez Bartłomieja Byczkiewicza. Możemy m.in. przeczytać: Wielki napis na górze strony bije po oczach drogich Czytelników sensacyjnym hasłem „REWOLUCYJNY ŚRODEK na łuszczycę, liszaje i egzemy!”. Kto z nas nie zna osoby cierpiącej na jakąś chorobę skórną? Jeżeli w dodatku owe zmiany są w miejscu widocznym (twarz, ręce), to osoba chora pragnąca pozbyć się szpecących dolegliwości, jest w stanie wydać na terapię grube tysiące złotych. Nic dziwnego, że znajdują się bezwstydnicy chcący wyciągnąć od pacjentów grubą kasę, obiecując cuda na kiju. Jak czytamy dalej: „Gilbert Wong, profesor z Instytutu Medycyny Naturalnej z Nowej Zelandii, wynalazł środek, który skutecznie zwalcza wszelkie stany zapalne skóry.” Zostało zamieszczone zdjęcie pana Wonga, podpisane „specjalista z Uniwersytetu w Manukau”. Pomijając niezdecydowanie osoby redagującej tekst, czy pan Wong pracuje na uniwersytecie, czy też w instytucie, można łatwo sprawdzić, czy taka osoba istnieje. Cóż... research przeprowadzony na LinkedIn pokazuje, iż Gilbert Wong mieszka na Nowej Zelandii – i to w zasadzie tyle. Pan Wong kończył studia z zakresu komunikacji i reklamy na Uniwersytecie w Auckland (ma tytuł bakałarza, do profesora jeszcze mu daleko...) i zajmuje się public relations. Najwyraźniej obcy jest mu Instytut Medycyny Naturalnej, bo takowy... nie istnieje. Prawdziwy za to jest Uniwersytet w Manukau, którego pełna nazwa brzmi „Manukau Institute of Technology”, lecz żaden Gilbert Wong na nim nie pracował, ani na nim nie studiował. Podsumowując akapit: profesor Wong okazał się jedynie wytworem fantazji, stworzonym na potrzeby reklamowe.

Na blogu Manuał Zielarski dowiemy się również m.in. o preparacie na żylaki. - Tym razem genialnym wynalazcą środka o nazwie Remaxin jest profesor Alois Drechsler, specjalista do spraw flebologii, szef Instytutu Zdrowia Komórkowego w Dornbach Wiedniem - pisze Bartłomiej Byczkiewicz na swoim blogu. - Wybaczcie mi! Nie mogłem się powstrzymać i zweryfikowałem podane w reklamie informacje. Jedynymi prawdami w niej podanymi to flebologia i Dornbach. Faktycznie, flebologia zajmuje się żyłami, a Dornbach leży w Austrii. Na tym jednak kończą się fakty, a zaczynają niebezpieczne mity. Nie ma kogoś takiego jak profesor Alois Drechsler a Instytut Zdrowia Komórkowego to wydmuszka podobna do wspomnianego wyżej Instytutu Medycyny Naturalnej.

Zatem przestrzegamy! Nie dajcie się zwieść kolorowym reklamom w prasie, w których specjaliści zachwalają cudowne właściwości coraz to nowych specyfików. 

Więcej na ten temat można przeczytać na blogu: http://www.manualzielarski.pl/2017/07/klub-zdrowia-nie-daj-sie-oszukac.html